Jedną z przebojowych zabawek na niedawne X-mas było urządzenie rozpoznające głos i reagujące na rozmówcę – amazonowe Echo z przemiłą panią Alexą w środku czy googlowy Home, z inną babą zamkniętą w ciasnej obudowie tejże zabaweczki. Kupujemy takie coś za około 200$ (a jej odpowiednik od Google już za jedyne 130$), stawiamy w miejscu, w którym najczęściej przesiadujemy sami czy wraz z rodziną i… nikt z domowników nie jest nam już do niczego potrzebny…!
W reklamach oczywiście, tatuś czytając córeczce książeczkę, ma wątpliwość, czy słonie żyją w Afryce czy w Azji, więc pytają Alexę, gdzie żyją słonie i wszystkowiedząca Alexa chwilę później odpowiada, że w ZOO;) No nie, Alexa nie ma poczucia humoru i zawsze odpowie „mądrze”, tzn. encyklopedycznie ;) Mądrze to odpowiada Danielek mądrym ludziom, którzy by z nim pogadać muszą wbiegać na poddasze, a później schodzą do piwnicy pogadać z resztą znajomych… (to najmilszy komplement jaki usłyszałem odnośnie mojego IQ).

Tragedią tego typu urządzeń jest to, że dzieciak, który dostał już odcisków od ślizgania się paluchami po ekranie tabletu, teraz będzie leżał do góry brzuchem i Alexa będzie mu zapewniała nianię, Mamę, Tatę, życie… Ale takie same dzieci owa Alexa zrobi z rodziców, tychże dzieci epoki cyberświata. Reklamy tego ustrojstwa pokazują, jak Alexa miło budzi nas rano dźwiękami przyrody, jak wyłącza się ów budzik słowami: „Alexa wstaję”, albo po prostu „Zamknij się!”, bez szukania komórki (bo własnie w komórce jest schowany budzik 99% z nas, prawda?). Alexy nie trzeba ładować, bo jest na stałe podpięta do prądu i Internetu. Alexa włączy nam rano światło, powie nam (gdy przeciągamy się w łóżku), co mamy tego dnia do zrobienia, jaka będzie pogoda, włączy muzykę, połączy się z telefonem jako zestaw głośnomówiący, rozpozna każdy kawałek muzyczny o który ją zapytamy, zanuci, zaśpiewa, zatańczy (no nie, jeszcze nie tańczy, to Alexa żeńska, a nie Alexander Kwaśniewski przed Komisją Rywina). Alexa sama zamówi nam pizzę (automatycznie powtórzy każde z naszych wcześniejszych zamówień). Pary nie będą się już kłócić o to, które z nich w ich związku jest mądrzejsze, bo najmądrzejsza w domu będzie Alexa. Nie będziemy sobie przypominać, jak ma na imię ten zawsze zapominany przeze mnie aktor, grający K-Paxa, bo zanim próba przypomnienia wzruszy pierwszy neuron w naszym mózgu, Alexa już odpowie, że to oczywiście Kevin Spacey. Zaśpiewa Wam STOOO laaat i każdą inną piosenkę, zapisze, że w czwartek macie kupić jajka, zapamięta Wasze hasła do czego tylko chcecie. Alexa wyłączy nam światło przed snem, będzie ostatnią „osobą” tego dnia, z którą wymienimy ostatnie tego dnia słowa… MASAKRA!

Mówię (piszę) Wam to ja, który od dekad okrążony jest elektronicznymi gadżetami najnowszej generacji (obecnie jest to iPhone 7 PLUS, kamera 4K Sony, cyfrowa lustrzanka Canona, kamera termowizyjna Flir, kamera monitoringu Flir FX, itd.). Piszę Wam to ja, który komputer ma od 30lat, który przeżył epokę Atari, Commodore, Amigi, IBM na DOSie, na Windowsie 3.11, na Windowsie 95, 2000, itd… Który ma kilkanaście dysków twardych na których gromadzi około 20TB danych. Który spędził średnio w ciągu ostatnich 4,5 lat przed komputerem 8godzin i 12 minut DZIENNIE (dane z raportu zużycia dysku SSD)… Mówię Wam, że tego typu ALEXY są ZŁEM! I ja takie zło niestety posiadam… Nie, nie Echo od Amazon, a Sirię w Iphone…

Każdy z posiadaczy iPhone ma w nim tego samego typu zabawkę o imieniu Siri (o wiele głupszą od Alexy, musi być stworzona na podobieństwo posłanek z Nowoczesnej, bo udaje, że wie wszystko, jak posłanki tej partii, a tak naprawdę nie wie NIC!). Wystarczy kilka razy powiedzieć: „Hey Siri”. „Hey Siri”. „Jaka jest dzisiaj pogoda, Siri”, by owa Pani nauczyła się naszego głosu NA PAMIĘĆ! By wyrobiła sobie algorytm na rozpoznawanie nawet mnie! Ci, którzy znają mnie na żywo wiedzą, jak strasznie „seplenię”. Połowa znajomych mnie nie rozumie, czytają mi z ruchów ust, a najczęściej, gdy rozmawiamy twarzą w twarz, to każą mi wyciągnąć komórkę i pisać im na czacie na Fejsbooku, o co mi chodzi, bo mnie nie rozumieją (wredne Wy!). Wyobraźcie sobie, że Siri rozpoznaje KAŻDE moje słowo i to wypowiadane w obcym dla mnie języku (angielskim, bo ta genderowa* machina jest na tyle głupia, że jeszcze nie opanowała naszego szczebrzeszyńskiego języka).
* (zobaczcie, jak unika pytań jakiej jest płci) …

Zagrożenia z tego typu zabawek są PRZEOGROMNE! Apple ma już nasze wszystkie dane biometryczne! Odcisk paluchów, którymi odblokowujemy kilkaset razy dziennie naszą komórkę. Ma czystą próbkę głosu dzięki programowaniu nim Siri. Baa… ma zestaw setek wypowiadanych przez nas do Siri słów, co może posłużyć do zestawienia dowolnego dialogu z „naszym” udziałem. Jeśli walniemy sobie samojebkę w dobrej rozdzielczości naszym iPhone, to Apple zdobędzie nawet wzór tęczówki naszego oka – naprawdę! Przecież istniejące urządzenia rozpoznające ową tęczówkę mają o wiele gorszą rozdzielczość! Ciekawe, czy, gdy ktoś ogląda pornola na Iphone, i przypadkiem napaskudzi na ekran, to czy Apple Corp. zdobywa w ten sposób próbkę DNA…? Zaraz, zaraaaaz, zaraaaazzzz sprawdzę… ;)

Alexa oczywiście udając przyjaciółkę, tak naprawdę służy jedynie za przekupkę z wirtualnego straganu. Codziennie media donoszą o setkach przypadków przypadkowych zakupów dokonanych przez dzieci. Ot zapytały Alexę jak na ma imię nowa Barbie, i za kilka dni Barbie przychodzi do domu obciążając kartę kredytową rodziców (zapewne autoryzacja i potwierdzenie dokonania zakupów wygląda tak, jak u nas „podpisanie” zdalnie umowy przez jakiegoś naciągacza z Telekomunikacja „Dzień Dobry” czy z Novum).

Jak teraz wyglądają imprezy w Polsce? Takie domowe spotkania…? Z alkoholem na zakąskę? Włącza się jeszcze TV na jakąś stację muzyczną, czy już nie? Czy każdy ze swojego smartfona odpala Youtube i pokazuje na smarttelewizorze dzięki funkcji Throw pozostałym znajomym, co ogląda, czego słucha, co jest dla niego śmieszne i dlaczego? W USA tego typu imprezki to pytanie Alexy czy Siri…
– Lubisz seks? Pokaż cycki. Jak dużego ma Danielek? Itd…
Aleksa zazwyczaj miga niebieskim światełkiem na główce, ale przy tego typu pytaniach się czerwieni ;) Uważam, że za 2-3 lata wymyślą wersję z wbudowaną waginą lub wibratorem… I nasz gatunek przestanie istnieć! ;) I bardzo dobrze! Zasponsoruję za wszystkie moje oszczędności zrzut takich Iphone z Sirią nad Sirię i Irakię:)

A prócz Alexy z Amazon Echo jest jeszcze jej przyjaciółka Home od Google. Na necie jest pełno powrównań tych dwóch elektronicznych tworów. Zobaczcie, jak różnie odpowiadają na pytania i… jak mądre by były już obecnie, na początku 2017 roku, gdyby połączyły swoje wirtualne siły. Alexa jeszcze nie potrafi prowadzić dialogu w nawiązaniu do poprzednich pytań, ale Home od Google już normalnie konwersuje, łapiąc kontekst naszych kolejnych pytań w powiązaniu z jej wcześniejszymi odpowiedziami. Przecież Alexa ma zaledwie dwa latka, a Goodzia dopiero trzy miesiące! Wiecie, co będą one potrafiły za kilka lat… Co będą o nas wiedziały? Ja wolę nie wiedzieć… Przecież ich mikrofony są włączone CIĄGLE i słuchają WSZYSTKIEGO!
Malutkie Alexy (Echo Dot) kosztujące zaledwie 49$ umieszcza się w każdym pokoju, łazience, kiblu. Dzięki algorytmowi na melodyjność i natężenie naszego pierdzenia programiści Alexy ustalą, czy lubimy zabawy analne i z kim… 

Obejrzyjcie reklamę Alexy, a także testowanie jej przez jednego z użytkowników… Siri jak to Siri, jest póki co taką kabaretową Mariolką (posłanką Joanną Scheuring-Wielgus, albo Kamilą Gasiuk-Pihowicz), ale potencjał Alexy i Goodzi jest PRZEOGROMNY!

A tak na marginesie, ile razy udało Wam się zagnać Siri lub Alexę do takiego położenia, że musiała wydukać, że dostała błędu 404 (to taka elektroniczna migrena lub PMS).
Nie kupujcie tego czegoś. Umiejcie jeszcze nastawić budzik (w telefonie lub mechaniczny jakiś). Umiejcie sprawdzić w kalendarzu, co jest dziś do zrobienia, do zapłacenia, do kupienia. Umiejcie słuchając lokalnych wiadomości określić, z braku wypadku, ile będziecie jechać do pracy. Umiejcie przypomnieć sobie, kto występował w Waszym ulubionym filmie, kto śpiewa Wasz ulubiony kawałek muzyczny. Inaczej… gdy taka Alexa się zepsuje lub straci dostęp do internetu, Wy dopiero zorientujecie się, jak bardzo straciliście kontakt z niewirtualną rzeczywistością…

Myślicie, że nie stracicie? No przecież WSZYSCY straciliśmy ją dekady temu… Nawet bez zaangażowania w to Alexy…